Otrzymuj najlepsze newsy i promocje!
Poznajmy się! Odcinek 1 - Kramik u Roomcajsa

Adrian to prywatnie szczęśliwy mąż i tata dwóch synów. Do Białegostoku przyjechał z Bielska-Białej i mieszka tutaj do dziś. Zanim trafił do naszej firmy, robił wiele innych ciekawych rzeczy. Pracował m. in. jako klaun w fundacji “Dr Clown”.

- Na początku byłem mocno nieśmiały. Pracowaliśmy w szpitalu w Dzień Dziecka. Część dzieci poszła na przedstawienie, a reszta została na oddziale. Nagle zjawiła się telewizja, kamery i mikrofony. “Pan klaun?” Tak! Pierwszy oddział musiałem odwiedzić sam i od tego momentu było tylko lepiej.

Podobna historia przydarzyła się Adrianowi, kiedy pracował jako kasjer w sali zabaw dla dzieci. Zabrakło Mikołaja na “choince”.

- “To ty pójdziesz, przebieraj się, będziesz wchodził przez okno!” usłyszałem, ale wtedy już się nie bałem. Przebrałem się za Mikołaja i wskoczyłem przez to okno.

Zapytany, czy chciałby jeszcze wystąpić jako klaun albo Mikołaj, po chwili namysłu odpowiedział:

- Jakby ktoś potrzebował to bardzo chętnie, ale na pół etatu.

Jest to człowiek o wielu umiejętnościach i pasjach. Najważniejsze to praca w drewnie, rugby i astronomia. Interesuje się także ornitologią, fotografią i wędkarstwem. Na chwilę obecną najwięcej czasu spędza na “chip carvingu”, czyli sposobie rzeźbienia w płaskim kawałku drewna za pomocą noży i dłuta. Skąd wzięło się zamiłowanie do rzeźby?

- 12 lat temu powstała moja pierwsza rzeźba - but z gipsu. Porzuciłem to na jakiś czas. Wiele lat później, sprzątając w domu rodzinnym w Bielsko-Białej, znalazłem drewnianą ramę zrobioną przez mojego dziadka lub pradziadka. Pomyślałem, że może warto spróbować wyrzeźbić coś w drewnie. Wcześniej nie dopuszczałem do siebie myśli, że uda się coś zrobić. Ale wyszło! Rzeźbię od trzech lat. Poza chip carvingiem udało mi się wyrzeźbić dwie fajki i je sprzedać. Moim celem jest wykonanie stojącej rzeźby anioła. Ciągle się rozwijam. Obecnie stawiam pierwsze kroki z tworzeniem biżuterii z żywicy. Być może kiedyś spróbuję ze złotem i srebrem. Biżuteria też jest rzeźbą, ale taką użytkową.

Czy rodzina Adriana podziela jego artystyczne pasje?

- Oczywiście, że tak. Po tym, jak zacząłem pracę w firmie, żona postanowiła wydziergać chustę. Starszy syn też próbuje swoich sił z szydełkiem i idzie mu całkiem nieźle. Młodszy natomiast uczy się robić na drutach, ale zanim wróci do domu, zdąży już zapomnieć jak nabierać oczka. To chyba nie są jego klimaty.

Jak Adrian trafił do firmy?

- Słyszałem od dwóch znajomych osób, że jest fajne miejsce, w którym szukają do pracy, postanowiłem się zgłosić. Zostałem zatrudniony i okazało się, że mieli rację - to rzeczywiście fajne miejsce. Pracuję na magazynie i moje zadania min. to przyjmowanie dostaw przędzy, włóczek i innych dobroci, pakowanie, dbanie o porządek czy transportowanie ciężkich rzeczy.  Najbardziej lubię tę atmosferę, która tu panuje i ludzi, z którymi pracuję. Dzięki nim codziennie jest tu wesoło.

Złota myśl Adriana?

- Wszystkie są złote. A teraz muszę iść do roboty.

Koledzy i koleżanki zapytani o Adriana stwierdzili jednogłośnie, że jest to dusza towarzystwa, bardzo rodzinna i ciepła osoba (rozmawiając z nami Adrian ma na sobie koszulkę z napisem “family”). Jest pomocny, optymistyczny i mega pozytywny! Podobno nie tańczy, ale tego jeszcze nie udało się sprawdzić. Jakby tego było mało, właśnie rozpoczął studia psychologiczne. Do odważnych świat należy! 

Więcej prac Adriana znajdziesz na Facebooku. Zapraszamy do polubienia jego profilu „Kramik u Roomcajsa”.

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy od home.pl